Jakże ufasz swojemu Słowu Czcigodny Janie Mieszczynski Mieszkańcu Prastarego Grodu Gniew
Jakże ufasz Swojemu Słowu Czcigodny Janie Mieszczyński Mieszkańcu Prastarego Grodu Gniew To swoje słowo Pełne ufności Wydobywasz het Z głębi nurtów Wisły Wydobywasz gdy tylko świt I w samo południe I gdy zapada już zmierzch Zarzucając zasłonę milczenia Na rozległe Nadwiślańskie łąki Gdy do drzwi Twojego domu Dyskretnie puka już sen Czcigodny Janie Mieszczyński Mieszkańcu Prastarego Grodu Gniew Zanim jednak Przyjdzie ów sen Po całym dniu Dopiętym jak zawsze Na ostatni guzik Jeszcze choć okiem rzucisz Na wyłaniający się Spośród nocy Twój prastary Gród Gniew Rzucisz jeszcze okiem Na półsenne pluski Wisły W tym serdecznym przekonaniu I rzeka Wisła I prastary Gród Gniew Też mają swój sen Sen głęboki Sen twardy Sen rozległy Po wszystkie zakola Wisły Dyskretnie przez okno Swojego Domu Na wysokiej Nadwiślańskiej Skarpie Podpatrujesz to wszystko Jakże ufając bowiem i dziś także Zapuka do drzwi Zapuka do okna...