Minął Listopad Nadciąga Grudzień
Minął listopad
Nadciąga Grudzień
Janowe
Pszczółki
Już poszły spać
A sen zimowy
Na dobrym
miodzie
I wcale nie
jest
To kiepski żart
Poeta i
Pszczelarz
Imć Jan
Mieszczyński
Co rusz to
zajrzy
Do uli swych
Pasieka
bowiem
To jego sąsiedzi
To jego
wiersze
I jego sny
Te sny
najświeższe
Wszak jego
Miasto
To zawsze
Polski
Prastary
Gród Gniew
I tutaj Zycie
Jak w dobrym
ulu
Za dniem
przemija
Kolejny dzień
I tak
kolejny rok
Anno Domini 2025
W Powszechnym
Kościele Katolickim
Rok święty
Dobija kresu
I już jest w
drodze
I do Gniewa
Kolejny Rok
Gdy Jan
podejdzie
Do swojego
ula
To szepcze
Swoim
Pszczółkom
O śpijcie
śpijcie
Moje Wy
Gorliwe
Wierne
Pracownice
Dopotąd
dopokąd zima
Kołacze
zimny
Północny
wiatr
Odwiedzę Was
czasem
Z przyzwyczajenia
Bo bez Was
teraz
Jestem taki sam
Tak mi czas
mija
Od wiersza do wiersza
Bo pisać wiersze
To w życiu
trwać
To iść przed
siebie
Pod prąd
Na Ukrainie
Jest dalej
wojna
Niszczy to
wszystko
Co drogie i
dobre
Niszczy
bezwzględny
Moskiewski wróg
Tylu
wiedziało
Jak karmić
tego cielca
Ale jak
trwały
Pokój przywrócić
Tyle państw
Podejmuje ten wysiłek
A moskiewska
Dzika horda
Wojenna
hydra
Coraz dalej
W głąb Europy
Z uporem
maniaka
Pcha się i
pcha
Niosąc zniszczenie
I niosąc śmierć
Tę hydrę
zatrzymaj
Mój Dobry
Boże
Ześlij im
Pszczeli zimowy sen
Niech zasną w
zaspach śniegu
Niech zasną
w srogim
Syberyjskim
mrozie
Na wieki
wieków
Pozwól Ukrainie
Niechaj
pokojem
Niechaj
pokojem
Wreszcie
odetchnie
Po swego
kraju
Drogi każdy
brzeg
Po swego
domu
Drogi każdy
próg
Stanisław
Józef Zieliński
Tekst
04. 12. 2025













Komentarze
Prześlij komentarz